|
Dogmat trynitarny i dogmat chrystologiczny stanowią
podstawę chrześcijańskiej wiary. Oba te dogmaty są
ze sobą ściśle powiązane przez tajemnicę Wcielenia.
Jednakże zgodnie z obrazowym wyrażeniem św. Augustyna,
zrozumieć tajemnicę Trójcy Świętej jest trudniej
niż wyczerpać morze łyżeczką. Historia Kościoła
świadczy o tym, z jakim trudem objawienie to przedzierało się
do świadomości chrześcijan - aż do XX wieku chrześcijański
świat kuszony jest przez różnego rodzaju antytrynitarne
teorie -tajemne i jawne (unitarianizm, strzygolnicy i inni). Przewidując
podobne trudności, święci ojcowie starali się wyjaśnić
tajemnicę „niepodzielności i niepoplątania" Bożej
Trójjedni przez obrazy i symbole. Jedni mówili o woli, rozumie
i działaniu, inni przeprowadzali analogie ze świeceniem słońca,
gdyż słońce, światłość i promień
są zarazem jedne i rozdzielne. Inni jeszcze rozmyślali o tajemnicy
i harmonii miłości, w której Osoby-Hipostazy pozostają
do siebie w stosunku Miłujący, Miłowany i Miłość.
Wszyscy przy tym byli zgodni, że Trójca Święta to
nie ilość, a jakość Boga, niedostępna dla człowieka,
ale przekazana w objawieniu. Św. Bazyli Wielki tak pisze: „Pan, przekazując
nam naukę o Ojcu i Synu, i Duchu Świętym, nie mówił
o Nich w kategoriach ilości, bowiem nie powiedział: w pierwszym,
w drugim i w trzecim, lub też w jedno, dwa i trzy, ale w świętych
imionach dał nam poznanie wiary, prowadzące do zbawienia (...)
My liczymy nie przez dodawanie, przechodząc od jednego do wielu i
mówiąc: jedno, dwa, trzy, albo też: pierwsze, drugie,
trzecie". Wyrażenie tej różnej, innej od ludzkiej
jakości bytu jest bardzo trudne i w praktyce niemożliwe, i dlatego
św. Augustyn mówi: „Kiedy rzecz dotyczy Boga, myśl okazuje
się bardziej dokładna niż sposoby jej wyrażenia, a
rzeczywistość bardziej dokładna niż myśl".
Sztuka chrześcijańska także spotykała się z trudnościami
w wyrażeniu Objawienia o Trójcy, chociaż pragnienie mówienia
o tej niewypowiedzianej tajemnicy w języku sztuki rodziło się
już pośród pierwszych chrześcijan.
Dość wcześnie pojawia się w sztuce temat „Zjawienie
się trzech aniołów Abrahamowi" (inaczej: „Gościnność
Abrahama). Znajdujemy ten motyw w malarstwie katakumbowym, na przykład
Via Latina (IV w.), a także na wczesnych mozaikach, na przykład
w kościele Santa Maria Maggiore w Rzymie (V w.) i w kościele
San Vitale w Rawennie (VI w.). Już na tych zabytkach ikonograficzny
schemat ma w pełni przemyślany, dogmatyczny charakter. Nie wszyscy
teolodzy wczesnego Kościoła widzieli w tej treści objawienie
się Boga w Trzech Osobach, ale z czasem właśnie ten temat
stanie się podstawą przedstawiania obrazu Trójcy w malarstwie.
W okresie ikonoklazmu wielu teologów wyrażało wątpliwość
co do możliwości przedstawienia Trójcy Świętej
ludzkimi środkami. W tym okresie w ogóle starano się
unikać przedstawień te matycznych, zamieniając je symbolicznymi.
Najbardziej znanym z nich jest kompozycja „Tron Przygotowany" z kościoła
Zaśnięcia w Nicei (VII w.). Tron oznacza w tym wypadku królestwo
Boga Ojca. Przedstawiona jest na nim księga - symbol Słowa Bożego,
Drugiej Osoby Trójcy Świętej, Boga Syna. Na księgę
zstępuje gołąb - symbol Ducha Świętego, Trzeciej
Hipostazy. Wyznanie wiary w Trójcę Świętą przekazywane
jest przez symbole, co wręcz prowokuje do przypomnienia tradycji
teologii apofatycznej.
Teologia apofatyczna w Kościele prawosławnym zawsze była
jakby odwrotną stroną teologii katafatycznej. Apofatyczny sposób
poznania Boga i jego konsekwencja, czyli apofatyczny sposób wyrażania
myśli, w odróżnieniu od katafatycznego, jest budowany
na podstawie zasady negacji. Myśl wychodzi od przeciwieństw,
od tego, czym Bóg nie jest, bowiem w rzeczywistości nie ma
niczego, z czym można by porównać Boga. Przykładem
apofaty-cznego sposobu pojmowania Boga może być wiersz znanego
niemieckiego mistyka Anioła Ślązaka, żyjącego
w XVII wieku:
Zatrzymaj się! Cóż znaczy Bóg?
nie duch, nie ciało, nie światło,
nie wiara, nie miłość,
nie mara senna, nie przedmiot,
nie zło i nie dobro,
nie w małym On, nie w licznym,
On nawet nie to, co nazywa się Bogiem.
Nie jest On uczuciem, nie jest myślą,
nie jest dźwiękiem, a tylko tym,
o czym z nas wszystkich nie wie nikt.
Teologia apofatyczna zawsze była bardziej bliska chrześcijańskiej
myśli Wschodu, ale w danym wypadku głos zachodniego mistyka
mówi o wspólnym duchowym doświadczeniu obu tradycji.
Ikona łączy apofatyczny i katafatyczny sposób wyrażania
myśli, gdyż to, co widzialne i warunkowe, jest w ikonografii
wyrażeniem tego, co niewidzialne i bezwarunkowe. Znakowy charakter
symboliczny języka ikony nie pretenduje do pełnego wyrazu, a
tym bardziej do tożsamości obrazu z Archetypem. Jednak zatrzymać
się na granicy apofatycznej i katafatycznej teologii jest trudno.
W różnych epokach ikonografowie wpadali to w jedną, to
w drugą skrajność - od ikonoklazmu (czysta teologia apofatyczna)
przechodzili do wulgarnego realizmu iluzorycznego (płaska teologia
katafatyczna). Zawsze jednak ikona jako fenomen myśli teologicznej
poszukiwała złotego środka, a intuicja ikonografów
dążyła do uzyskania adekwatnego sposobu przedstawiania.
W sztuce bizantyjskiej w epoce po ikonoklazmie temat „Gościnność
Abrahama" znowu staje się bardzo popularny. Szczególnie
interesujące zabytki powstały w okresie Komnenów i Pa-leologów.
Poza postaciami aniołów w schemat ikonograficzny włączano
przedstawienia Abrahama i Sary, a także sług zabijających
cielce i przygotowujących ucztę. Rozróżnia się
warianty schematów ikonograficznych - praojcowie (Abraham i Sara)
znajdują się na przodzie, z boku, pomiędzy aniołami
lub też wyglądają z okien namiotu na drugim planie. Tło
z zasady zapełniały symboliczne przedstawienia namiotów
Abrahama, dębu Mamre i gór. Wymieńmy niektóre
najbardziej znane zabytki sztuki monumentalnej, na których występuje
scena „Gościnność Abrahama": katedra w Monreale (Sycylia,
XII w., mozaika), fresk w kaplicy Bogurodzicy w klasztorze Św. Jana
Teologa na Patmos (Grecja, XIII w.), kościół 40 męczenników
w Tyrnowie (Bułgaria, XV w.), kościół Świętej
Sofii w Ochrydzie (Macedonia, XV w.). W miniaturach ten temat także
występuje bardzo często, o czym może świadczyć
kilka tylko przykładów: „Homilie Jakuba z Kokkino-baphos"
z Biblioteki Watykańskiej (XII w.), Psałterz z XI wieku ze zbiorów
British Museum, Psałterz Hamiltona z XIII wieku, itd. W sztuce użytkowej
również występuje wielka liczba podobnych kompozycji.
Kompozycja „Gościnność Abrahama" bardzo wcześnie
pojawiła się na Rusi. Już w soborze Świętej Sofii
w Kijowie znajdujemy fresk na ten temat (XI w.), podobny mamy na południowej
bramie soboru Narodzenia Bogurodzicy w Suzdalu (XIII w.) i, na koniec,
znakomity fresk Teofanessa Greka w cerkwi Przemienienia Zbawiciela w Nowogrodzie
(XIV w.) (ii. 24). Liczne ikony świadczą o szerokim rozpowszechnieniu
kompozycji w sztuce ruskiej.
Jeżeli charekterystyczną cechą wszystkich zabytków
jest kompozycja z przedstawieniem aniołów tej samej wielkości
w sposób frontalny, to w wiekach XII-XIV równość
podkreślona przez poziom zostaje wyparta przez schemat trójkąta.
Widocznie we wczesnym okresie ważne było podkreślenie jedności
Hipostaz w Trójcy Świętej, a później czasach
akcentowano ideę hierarchiczną.
Punktem zwrotnym w interpretacji tej ikonografii jest ikona Rublowa „Trójca
Święta". W istocie tylko ten wariant może się
nazywać „Trójca Święta" w odróżnieniu
od „Gościnności Abrahama". W pierwszym wypadku mamy do
czynienia z dogmatycznym aspektem obrazu, a w drugim z historycznym. Rublow,
usuwając z przedstawienia postacie Abrahama i Sary, koncentruje naszą
uwagę na objawieniu się aniołów, w którym
osoba kontemplująca nagle zaczyna dostrzegać obraz Trójcy.
Jeśli naśladować znany schemat św. Augustyna, to Rublow
pomija etap dosłownego odczytania i zaczyna wstępować do
obrazu bezpośrednio z etapu symbolicznego.
Wiadomo, że ikonograficzny wariant Trójcy bez Abrahama i Sary
istniał już przed Rublowem w sztuce bizantyjskiej. Wystar czy
przypomnieć miniaturę z podwójnym portretem cesarza Jana
Kantakuzena (XIV w.) lub też wiele przykładów sztuki
użytkowej. Na Rusi, na przykład, takie przedstawienie spotykamy
na zachod niej bramie soboru Narodzenia Bogurodzicy w Suzdalu (XIII w.).
Jednakże wszystkie te kompozycje nie mają samodzielnego cha
rakteru. Andrzej Rublow nie tylko nadaje przedstawieniu cało ściowy
i samodzielny charakter, ale czyni je pełnym tekstem teologicznym.
Przypomnijmy, że Trójca Rublowa powstała na zamówienie
igumena monasteru Trójcy Świętej Nikona „ku po chwale
Sergiusza Cudotwórcy", który ostawił kontemplację
Trójcy Świętej w centrum swego życia duchowego.
W ślad za Rublowem zaczęło naśladować ten schemat
wielu ikonografów. Podobny wariant spotykamy w Trójcy Zyriańskiej,
której autorem może być św. Stefan Permski, przyjaciel
i współbrat św. Sergiusza z Radoneża. Ikony tego
typu wykonywano w pracowni ławry Trójcy Świętej
i Św. Sergiusza poczynając od bezpośrednich uczniów
Rublowa aż do XVII wieku. Niestety, każde następne pokolenie
ikonografów traciło coś z krystalicznie czystego obrazu
pędzla Rublowa, chociaż dosłownie wszyscy traktowali ten
obraz jako wzór. Carski ikonograf i pierwszy mistrz Orużejnej
Pataty, Szymon Uszakow, także wielokrotnie malował ten obraz
(ii. 39). Jego „Trójca" wyróżnia się okazałością,
wieloma szczegółami, „realistyczną" manierą
malowania obliczy, wspaniale dekorowanym tłem, na którym namioty
Abrahama przemieniły się w klasyczny portyk antyczny, a dąb
i góra przypominają idylicz-ny pejzaż. Ikona Uszakowa
stanowi skrajny punkt w ewolucji wariantu Rublowa. Chociaż sztuka
ikony nie zakończyła swego istnienia, iść dalej w
tym kierunku już nie było można. Obraz namalowany przez
Uszakowa świadczy o tym, że jasność myśli teologicznej,
kiedyś właściwa Rublowowi, została utracona. Jeśli
postawić w szeregu wszystkie ikony powstałe między tymi
dwoma obrazami - Rublowa i Uszakowa - to „ewolucja" stanie się
oczywistą. O upadku świadczy rosnąca liczba drugorzędnych
szczegółów, zagęszczenie kolorytu, zmącenie
początkowej czystości, pomieszanie pojęć wyrażające
się w zmianie akcentów. Aby wyjaśnić bliżej,
o czym mówimy, powróćmy znowu do ikony Andrzeja Rublowa
jako do klasycznego wzoru (il. 30).
Na jasnym (początkowo złotym) tle przedstawiono trzech aniołów
siedzących wokół stołu, na którym stoi kielich.
Środkowy anioł góruje nad pozostałymi, za jego plecami
przedstawiono drzewo, za prawym aniołem - góra, za lewym -
pałac. Głowy aniołów pochylone są w milczącej
rozmowie. Ich oblicza są podobne - jak gdyby to samo oblicze zostało
wyrażone w trzech wariantach. Cała kompozycja wpisana jest w
system koncentrycznych kół, które można poprowadzić
po nimbach, po zarysach skrzydeł, po ruchu rąk aniołów,
i wszystkie te koła schodzą się w epicentrum ikony, gdzie
jest przedstawiony kielich, a w kielichu - głowa cielca, znak ofiary.
Przed nami nie jest zwyczajna uczta, ale uczta eucharystyczna, na której
dokonuje się zbawcza ofiara. Środkowy anioł błogosławi
kielich, siedzący po jego prawicy go przyjmuje, a umieszczony po
lewicy środkowego anioła dosłownie podnosi ten kielich
ku siedzącemu naprzeciwko. Główna idea ikony jest jasna
- w łonie Trójcy Świętej odbywa się narada
o zbawieniu ludzkości. Można całkiem naturalnie zadać
pytanie: kto jest kim na tej ikonie. Najbardziej popularną egzegezą
i od powiedzią na to pytanie jest wariant, na który wskazują
szaty środkowego anioła, ubranego jak Chrystus - wiśniowy
chiton i błękitny hymation. W ten sposób w centrum ikony
odnajdujemy przedstawienie Chrystusa, Drugiej Osoby Trójcy Świętej,
a więc konsekwentnie Ojciec został przedstawiony z lewej strony
(wi dza), a naprzeciw niego Duch Święty. Taką wersję
można spotkać w literaturze na temat ikonografii, niekiedy tak
interpretowali obraz sami ikonografowie, malując środkowemu
aniołowi nimb w kształcie krzyża, a nawet podpisując
tę postać inicjałami Chry stusa. Jednakże Sobór
Stu Rozdziałów surowo zabronił malować na tej konie
nimby w kształcie krzyża i napisy IC XC, tłuma cząc
to przede wszystkim tym, że obraz Trójcy Świętej
nie jest hipostatycznym obrazem Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
a obrazem roistości Bóstwa i troistości bytu. W równym
stopniu każdy z aniołów może nam się wydać
tą lub nną Hipostazą, ponieważ zgodnie ze słowami
św. Bazylego Wielkiego „Syn jest obrazem Ojca, a Duch - obrazem Syna".
Tym niemniej ludzka myśl usiłuje przeniknąć tę
niezgłębioną tajemnicę, starając się choćby
częściowo rozróżnić w nierozdziel-ności
to, co jest odrębne. Sprzyja temu symboliczny język ikony. Spróbujmy
przeczytać teologiczny tekst ikony, biorąc pod uwagę wszystkie
znaki i symbole włączone przez Rublowa w jej kontekst. Środkowy
anioł jest przedstawiony wyżej od dwóch pozostałych
i można założyć, że symbolizuje on Ojca jako
źródło bytu, na co również wskazuje drzewo
umieszczone za plecami środkowego anioła. Jest to dąb Mamre,
pod którym Abraham przygotował ucztę dla wędrowców
(Rdz 18,1) i drzewo życia, które Bóg zasadził
pośrodku raju (Rdz 2,9). Jednakże środkowy anioł ma
szaty czer-wono-błękitnego koloru, to znaczy szaty Chrystusa,
co właśnie kieruje wszystkich badaczy ku stwierdzeniu, że
w środkowym aniele należy widzieć Boga-Słowo, Drugą
Hipostazę Trójcy Świętej. Odwołajmy się
do tekstu Biblii: „Boga nikt nigdy nie widział. Ten Jednorodzony
Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył"
(J 1,18). Nie można zobaczyć Boga Ojca, „ponieważ człowiek
nie może zobaczyć Boga i pozostać wśród żywych"
(Wj 33,20). Taka możliwość istnieje tylko przez Syna: „Nikt
nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" (J 14,6). Chrystus
mówi także: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10,
15), „kto Mnie zobaczył, zobaczył także Ojca" (J 14,9).
Dzięki temu przed nami nie znajduje się przedstawienie jednoznaczne
- jeśli można tak powiedzieć, na Ojca patrzymy przez Syna.
Mimo wszystko błogosławiący „ojcowski" gest środkowego
anioła zmusza nas do przyznania, że akcent postawiony jest na
obrazie Ojca („Syn jest obrazem Ojca").
Po prawicy Ojca zasiada Syn. O tym w Biblii jest mowa niejednokrotnie,
na przykład: „Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po mojej
prawicy" (Ps 109,1), lub: „Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego
po prawicy Wszechmocnego" (Mk 14,62), albo: „Chrystus Jezus, który
poniósł [za nas] śmierć, co więcej - zmartwychwstał,
siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami" (Rz 8,34).
Szaty drugiego anioła potwierdzają taką interpretację:
hymation w kolorze ciała przykrywa chiton niebieskiego koloru, tak
jak Chrystus, zstąpiwszy na ziemię, ludzkim ciałem przykrył
swoje Bóstwo. Jego gest oznacza przyjęcie tego kielicha, który
błogosławi Ojciec, jest to gest wyrażający pełne
posłuszeństwo woli Ojca („stawszy się posłusznym aż
do śmierci, i to śmierci krzyżowej", Flp 2,8). Za
jego plecami wznoszą się pałace - jest to symboliczne przedstawienie
mieszkania Abrahama, ale także, i to w większym stopniu, jest
to symbol Bożej Opatrzności. Chrystus jest kamieniem węgielnym
(Ps 117,22; Mt 21,42). On buduje swój Kościół,
którym jest Jego Ciało (Ef 1,23).
Naprzeciw drugiego anioła zasiada trzeci, który jest ubrany
w szaty koloru błękitnego i zielonego. Jest to Trzecia Osoba
Trójcy Świętej - Duch Święty. Zielony kolor
w symbolice ikonograficznej oznacza życie wieczne, jest to kolor
nadziei, rozkwitu, duchowego przebudzenia. Linia jego pochylonej głowy
powtarza linię pochylonej głowy środkowego anioła.
Duch wtóruje Ojcu, ponieważ pochodzi od Ojca, zgodnie z Symbolem
Wiary nicejsko-konstanty-nopolitańskim. Gest jego ręki dosłownie
sprzyja szybkiemu podjęciu decyzji, Duch daje natchnienie, uświęca
i pociesza. Duch Święty w Biblii jest nazwany Pocieszycielem
i przychodzi, i świadczy o Nim (J 14,26; 16,7). Za plecami trzeciego
anioła przedstawiona jest góra duchowego wstępowania
(Ps 120,1), o której Dawid wołał w Psalmach: „Na skałę
zbyt dla mnie wysoką wprowadź mnie" (Ps 60,3).
Jak już mówiliśmy, kompozycja ikony Rublowa zbudowana
jest na podstawie zasady kręgu i myśl osoby kontemplującej
ten obraz także przemieszcza się po kręgu, a mówiąc
ściślej nie ma siły, aby wyjść poza granice kręgu.
Znowu przechodzimy od uchwycenia niezmieszania - do nierozdzielności
Hipostaz Trójcy Świętej, do tajemnicy jedności.
Oto co na ten temat pisze św. Grzegorz Teolog: „Ono (wyznanie wiary
w Trójcę - I. J.) jest Trzech nieskończonych nieskończoną
współistotnością, w której każdy kontemplowany
jest Bogiem, jak Ojciec i Syn, i Duch Święty z zachowaniem w
każdym cech osoby, a Trzej, określani przez rozum - są
także Bogiem; to pierwsze z powodu współistotności,
a drugie z powodu jednej zasady. Nie zdążę pomyśleć
o Jednym, jak oświecają mnie Trzej. Nie zdążę
rozdzielić Trzech, jak wznoszę się ku Jednemu. Kiedy myślę
o Jednym z Trzech, czczę Go w całości. On napełnia
mój wzrok, a to, co jest wielkie, umyka spojrzeniu, nie mogę
wyjaśnić Jego wielkości, aby temu, co pozostaje, dodać
więcej. Kiedy w kontemplacji łączę Trzech, widzę
jedną światłość, nie potrafiąc rozdzielić
lub zmierzyć zjednoczonej światłości".
W ten sposób „jak przez mętne zwieciadło" (1 Kor
13,12) przedostaje się do nas światłość Trójcy
„współistotnej i niepodzielnej". Oczywiście, język
ikonograficzny jest umowny i treści obrazu nie należy przekazywać
słowami. Zaproponowany wariant przeczytania jest jedynie jedną
z wielu możliwych wersji. Jedynie modlitewna kontemplacja może
przybliżyć nas do tej nieskończonej i nieprzeniknionej
w swej głębi tajemnicy, którą jest objawienie o
Boskiej Trójcy.
Podnóżki tronów, na których spoczywają
nogi aniołów, obute w „gotowość [głoszenia]
dobrej nowiny" (Ef 6,15), tworzą linie, których punkt
styczny znajduje się poza płaską powierzchnią ikony,
przed nią, tam, gdzie znajduje się widz. Dokładniej zaś
-w jego sercu, bowiem serce, a nie rozum są źródłem
kontemplowania Boga, instrumentem Jego poznania i głównym
organem obcowania z Nim. Właśnie tego uczy każda ikona,
a tym bardziej ikona Rublowa. Obraz Trójcy Świętej jest
przede wszystkim obrazem jedności - obrazem danym nam, aby nas uleczyć.
Zbawiciel modlił się w wigilię swojej męki: „Aby wszyscy
stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili
w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał"
(J 17,21). Nie przypadkiem św. Sergiusz z Radoneża całe
życie kontemplował obraz Trójcy Świętej i ten
obraz został dany Rosji na wszystkie czasy dla jej przemienienia
i duchowego odrodzenia, aby „spojrzeniem na Trójcę Świętą
zwyciężać nienawistną niezgodę tego świata".
Typ ikonograficzny „Trójca Starotestamentowa", jak zaczęto
go później nazywać analogicznie do „Trójcy Nowotestamentowej",
jest najbardziej właściwym obrazem Trójcy Świętej,
ponieważ nie akcentuje on, jak już powiedziano, Hipostaz, ale
głównym jego zadaniem jest świadczenie o objawieniu.
Pragnienie zaś wejrzenia za zasłonę doprowadziło do
pojawienia się innego typu przedstawień, które można
ogólnie nazwać „Trójca Nowotestamento-wa". Zwykle
w tych kompozycjach przedstawione są dwie postacie - starca i człowieka
w średnim wieku, nad którymi unosi się gołąb.
Zgodnie z zamysłem autorów, to przedstawienie powinno symbolizować
trzy Hipostazy Trójcy Świętej: siwobrody starzec („Starodawny")
- Boga Ojca, człowiek w średnim wieku - Boga Syna, a gołąb
- Ducha Świętego. W ruskiej ikonografii występuje kilka
wariantów „Trójcy Nowotestamentowej", które
w zależności od rozmieszczenia dwóch głównych
postaci (starca i mężczyzny w średnim wieku) mają
odpowiednie komentarze i nazwy. Na przykład kompozycja „Wspólny
Tron" przedstawia frontalnie dwie postacie, starzec trzyma w ręce
kulę, a drugi mężczyzna księgę lub krzyż.
Wariant ikonograficzny przedstawiający pochylone ku sobie postacie
został nazwany „Przedwieczna Narada". W kompozycji „Posłanie
Chrystusa na ziemię" starzec błogosławi drugiego mężczyznę,
i tak dalej. Przykłady wszystkich tych kompozycji można zobaczyć
na fasadach soboru Zaśnięcia w moskiewskim Kremlu. Występują
one także we wnętrzach wielu ruskich cerkwi z XVII-XX wieku,
a także na pojedynczych ikonach. Najstarszym, lecz nie wcześniejszym
niż początek XV wieku, jest wariant „Trójcy Nowotestamentowej",
który został nazwany „Ojcostwo". Przedstawia on siedzącego
na tronie starca, który ma na kolanach (w łonie) dziecko trzymające
medalion lub kulę z wylatującym z niej gołębiem. W
tym wypadku widzimy inne relacje charakterystyki wieku i hierarchicznej
kompozycji, jednakże ogólny sens tego typu ikonograficznego
jest taki sam.
Nie można dokładnie stwierdzić, skąd na Ruś przyszły
te dziwne obrazy, najprawdopodobniej z Zachodu. W sztuce romańskiej
Europy Zachodniej znane były podobne przedstawienia -jedno z nich
znajduje się w Psałterzu Utrechckim z X wieku. Występowały
także w Bizancjum, ale dość rzadko, głównie
w sztuce użytkowej lub w rękopisach. Na przykład miniatura
z Nowego Testamentu (XII w.) przechowywanego w bibliotece narodowej w
Wiedniu.
Jednakże pojawienie się na Rusi tego typu przedstawień
bardzo szybko zaczęło wywoływać wątpliwości
niektórych wykształconych teologicznie ludzi. Już Sobór
Stu Rozdziałów, zwołany do Moskwy w 1551 roku, dając
wskazówki ikonografom, określił w 43 kanonie niemożność
przedstawienia Bóstwa. Ojcowie soboru powołali się na
św. Jana z Damaszku, który uczył, że Bóg
może być przedstawiany w ciele tylko w osobie Jezusa Chrystusa,
który urodził się z Maryi Dziewicy. Jedynie w tym wypadku
„nieopi-sywalne Bóstwo może być opisywane po ludzku".
We wszystkich innych wypadkach artyści postępują „samowolnie".
Ojcowie soboru zalecili także ikonografom naśladowanie kanonu
Andrzeja Rublowa, który przedstawił Trójcę Świętą,
nie wydzielając żadnego z aniołów ani nimbem w kształcie
krzyża, ani napisami, tworząc tym sam niehipostatyczny obraz
Trójcy Świętej.
Niektórym współczesnym badaczom decyzje Soboru Stu
Rozdziałów wydają się nieprecyzyjne i nie do końca
określone. Tak samo były też widocznie traktowane przez
współczesnych, skoro decyzje tego soboru w żaden sposób
nie wpłynęły na praktykę malowania ikon i przedstawienia
„Trójca Nowotestamento-wa", „Ojcostwo", a wykorzystanie
napisów IC XC i nimbów w kształcie krzyża na ikonie
„Trójca Starotestamentowa" nie wyszło z użycia.
Należy dodać, że właśnie Sobór Stu Rozdziałów
wprowadził jako obowiązującą dla ikonografów
hermeneję, aby artyści mogli dokładnie naśladować
wzorce i możliwie najmniej dodawali od siebie. Sobór postanowił
także, że obrazy namalowane przez Andrzeja Rublowa będą
traktowane jako wzorce.
Dwa lata po Soborze Stu Rozdziałów wynikła sprawa znana
w historii pod nazwą „Śledztwo lub spis na temat bluźnierczych
zdań i opinii o świętych ikonach, wypowiedzianych przez
diaka Iwana Michajłowa, syna Wiskowatego w roku 1553". Cóż
blu-źnierczego zamyślił dumny diak Iwan Michajłowicz
Wiskowaty, człowiek dotychczas bardzo szanowany w Moskwie? Wiskowaty,
jak na swoje czasy dobrze wykształcony w teologii, pozwolił
sobie na wątpliwości co do ortodoksyjności niektórych
tematów ikonograficznych, które pojawiły się w
tym czasie w Moskwie. Jak wiadomo, po pożarze w 1547 roku, który
spustoszył Moskwę, car Iwan Groźny wydał nakaz zwożenia
zewsząd różnych ikon dla uzupełnienia braków
w kremlowskich soborach. Przywieziono także ikony z Pskowa. Na jednej
z nich, poliptyku, diak Wiskowaty ujrzał przedstawienia, które
go zdumiały. Zwłaszcza zaś przedstawienie Boga Ojca w postaci
starca, zwane „Sabaoth". Diak zwrócił się w tej
sprawie do metropolity Makarego, tego samego, który przewodniczył
Soborowi Stu Rozdziałów, autora słynnych żywotów
świętych. Jednakże metropolita nie potrafił odpowiedzieć,
a jedynie osądził Wiskowatego za zuchwałość i
mędrkowanie podburzające lud. „Zuchwały" diak, niezadowolony
z odpowiedzi, posłał w tej sprawie pytanie na sobór,
który właśnie obradował w Moskwie, badając
herezję Matwieja Baszkina. Sobór również postrzegł
w słowach Wiskowatego zgorszenie i niedozwoloną zuchwałość.
Na specjalnym posiedzeniu soboru w styczniu 1554 roku, poświęconym
„bluźnierczym opiniom" Wiskowatego, jego słowa uznano za
heretyckie, a pisma za „bluźniercze i gorszące". Sam Wiskowaty
został siłą zmuszony do wyrzeczenia się swoich opinii,
ukorzywszy się przed autorytetem Kościoła.
Jednakże problem postawiony w XVI wieku dotychczas nie jest rozwiązany,
ponieważ wyraźne rozejście się praktyki i teorii sztuki
ikony, które osiągnęło w tym sporze swoje apogeum,
jest aktualne do dzisiaj. Diak nie został wysłuchany w swoim
czasie, chociaż wszystkie swoje argumenty przeciwko dwuznacznym iko
nom zapożyczył z teologii zwolenników kultu ikony, zwłaszcza
św. Jana z Damaszku. W tym czasie Makary mógł przeciwstawić
Wiskowatemu jedynie praktykę Kościoła i kościelną
dyscyplinę: „Nie wolno nam na temat Bóstwa i dzieł Bożych
mędrkować, a jedynie wierzyć i z bojaźnią oddawać
cześć świętym ikonom" i uznać, że dyskusja
została zakończona. Wielu teologów po Ma-karym próbowało
usprawiedliwiać pozostające w sprzeczności ze światopoglądem
biblijnym i duchowością chrześcijańską ikony,
bądź też wyjaśniać ich istnienie powołaniem
się na praktykę Kościoła. Odwoływał się
do tego nawet tak subtelny i głęboki teolog jak o. Sergiusz
Bułgakow. Tym niemniej „heretyk" Wisko-waty okazał się
bardziej prawosławnym niż wszyscy jego przeciwnicy, gdy głosił,
że „nie należy czcić obrazu bardziej niż prawdy".
Potwierdził to Wielki Sobór Moskiewski, zwołany w latach
1666-1667. W 43 rozdziale postanowień tego soboru, nazwanych „O ikonografach
i Sabaoth", znajdujemy wyraźne określenie: „Odtąd
obrazu Pana Sabaoth nie malować w niewłaściwych i niegodnych
wizjach, bowiem nikt Sabaoth nie widział w ciele, a dopiero po Wcieleniu.
Jedynie Chrystus widziany był w ciele i jest malowany, czyli przedstawiany
w ciele, a nie w Bóstwie, podobnie i Najświętsza Dziewica,
i inni święci Boży". Również w sprawie
kompozycji „Ojcostwo" sobór wypowiedział się kategorycznie:
„Malowanie na ikonach pana Sabaoth (to jest Ojca) z siwą brodą
i Jednorodzonego Syna w łonie Jego malowanie na ikonach, i gołębia
między Nimi, jest rzeczą niegodną i niewłaściwą,
bowiem któż widział Ojca w Bóstwie (...) i Duch
Święty nie jest z natury swej gołębiem, ale Bogiem,
a Boga nikt nigdy nie widział, jak świadczy o tym Jan Teolog
Ewangelista, i tylko w Jordanie w czasie świętego chrztu Chrystusa
objawił się Duch Święty w postaci gołębia,
i z tego powodu w tym miejscu należy przedstawiać Ducha Świętego
w postaci gołębicy. A w innych wypadkach, mając rozum,
nie należy przedstawiać Ducha Świętego w postaci gołębicy".
Wszystkie te argumenty dotyczą nie tylko kompozycji „Trójca
Nowotestamentowa", ale także wszystkich pozostałych wypadków,
gdy w tych lub innych kompozycjach („Symbol Wiary", „Sąd Ostateczny",
„Sześć dni stworzenia") Sabaoth przedsta wiany jest w postaci
starca i pod tym przedstawieniem ukrywa się Pierwsza Osoba Trójcy
- Bóg Ojciec. Sobór, powołując się na świętych
ojców, podkreślił także, że imię „Sabaoth",
co znaczy „Bóg Mocy" lub „Bóg Zastępów",
odnosi się do całej Trójcy, a nie tylko do jednej z Osób.
Również wszystkie wizje prorocze, na które powołują
się obrońcy przedstawień Boga Ojca, są przez świętych
ojców interpretowane jako wizja Boga bez rozróżnienia
Osób, ponieważ rozróżnienie Hipostaz w Bogu jest
możliwe dopiero po Wcieleniu. Na przykład św. Cyryl Aleksandryjski
tak pisze o Bogu: „Cóż znaczy «osiągnął Starodawnego"
- czy oznacza to przestrzeń? Byłaby to niewiedza, ponieważ
Bóstwo nie jest w przestrzeni, a poza przestrzenią. Cóż
więc znaczy «osiągnął Starodawnego? Znaczy to, że
Syn wszedł w chwałę Ojca" (Dn 7,13).
Wynika z tego, że święci ojcowie zawsze odrzucali antro-pomorficzny
obraz Boga Ojca i podobne przedstawienia uważali za „niewiedzę".
Poza tym ikona pełni funkcję nauczania wiary, przeto fałszywie
rozumiany obraz jest niebezpieczny, gdyż niesie w sobie skażoną
informację i staje się heretyckim. Oto dlaczego tak bardzo niepokoił
się dumny diak Iwan Michajłowicz Wisko-waty oraz ojcowie Wielkiego
Soboru Moskiewskiego, którzy wydali nakaz usunięcia z cerkwi
i kaplic obrazów nie odpowiadających prawosławnej nauce.
Jednakże sobór miał miejsce w strasznych czasach, kiedy
Kościołem i Rusią wstrząsał razłam. Likwidacja
patriarchatu i ostateczne podporządkowanie Kościoła państwu
było już widoczne na horyzoncie. Czyż był czas na
zajmowanie się obrazami? A przecież ikona jest nie tylko obrazem
Boga, ale także obrazem naszej wiary. Jest tym samym mętnym
szkłem, przez które kontemplujemy rzeczywistość
(1 Kor 13,12). Jeśli dawniej ikona, jej świetliste oblicza i
wyraźna teologia, były świadectwem tryumfu prawosławia,
to teraz ikona stała się świadectwem upadku wiary - „ortodoksji
bez ortodoksji".
Należy zaznaczyć, że na przestrzeni całej historii,
od momentu pojawienia się przedstawień podobnych do „Trójcy
Nowotesta-mentowej" lub „Ojcostwa", w Kościele rozlegały
się głosy protestu. Poza wspomnianym już diakiem Wiskowatym
przeciwnikiem heretyckich przedstawień był Maksym Grek. Wiemy
o tym z listu tłumacza Dimitra Gierasymowicza do pskowskiego diaka
Michaiła Grygorowicza Misiuro-Muniechina: w 1518 lub 1519 roku obraz
typu „Trójca Nowotestamentowa" został pokazany Maksymowi
Grekowi, który odrzucił takie przedstawienie, gdyż „w
żadnej ziemi" nie widział czegoś podobnego i uważa,
iż ikonografowie ten obraz namalowali według swojej własnej
inwencji. Tłumacz powołał się w tym liście również
na arcybiskupa nowogrodzkiego Genadiusza, z którym także odbyto
rozmowę na ten temat. Wydaje się, że stanowisko Genadiusza,
który całe życie walczył z różnymi herezjami,
było także jasne jeśli chodzi o nieortodoksyjne przedstawienia.
Arcybiskup Genadiusz jak nikt inny powinien sprzeciwić się rozpowszechnianiu
antropomorficznego obrazu Boga Ojca, gdyż nowogrodzki władyka
był inicjatorem pełnego przekładu Biblii i gorącym
orędownikiem duchowego oświecenia ludu.
Również nieprzychylnie o ikonie „Bóg Ojciec" (to
jest „Bóg Sabaoth") wyraził się Zinowij Otienski.
Nazwał on takie przedstawienia po prostu „bluźnierstwem rzucanym
na Bożą chwałę".
Widocznie wypadków takich było dużo, jednak w porównaniu
z całą masą indyferentnego ludu były one nieliczne.
Świadomość kościelna do dzisiaj jest taka, że
nie potrafi rozróżnić plew od czystej pszenicy i widzimy,
jak obok ortodoksji znajdują się obce chrześcijaństwu
dodatki w postaci zabobonów, ludowych obyczajów i fałszywych
obrazów.
Z tego nie wynika jednak wezwanie do nowego ikonokłazmu. Celem tego
rozdziału jest raczej skłonienie czytelnika, a także teologa
i ikonografa, do rozmyślań nad tym zagadnieniem. Na przykład
w Kościele greckim rozcięto ten węzeł już 200
lat temu: sobór biskupów za czasów patriarchy konstantynopolitańskiego
Sofroniusza podjął w 1776 roku następującą decyzję:
„Postanawiamy wspólnie, że ta jakoby ikona Trójcy Świętej
jest nowością obcą i nie uznaną przez apostolski,
katolicki i prawosławny Kościół. Przeniknęła
do Kościoła prawosławnego od łacinników".
Celem usunięcia heretyckich przedstawień podjęto też
pewne kroki w Rosyjskim Kościele Prawosławnym. Na przykład
świątobliwy synod zabronił w 1792 roku przedstawiać
na antimensio-nach Boga Ojca, co miało miejsce poprzednio. Obraz
Boga Ojca zastąpiono napisaniem w języku hebrajskim imienia
Boga, co lepiej odpowiadało wyjaśnieniu tajemnicy Eucharystii.
Przyjmując komunię łączymy się z Tym, który
będąc bezcielesnym przyjął ciało dla naszego
zbawienia. „Objawiłem imię Twoje ludziom" (J 17,6), modlił
się Chrystus do Ojca podczas swojej ostatniej ziemskiej modlitwy.
Jest to zarazem świadectwo o tajemnicy Trójcy Świętej.
Św. Bazyli Wielki nauczał: „Bóg nie ma żadnych cech,
jest prosty. Nie fantazjuj na temat Jego budowy (...). Nie zamykaj Boga
w swoich cielesnych wyobrażeniach, nie ograniczaj Boga miarą
twego rozumu". To ostrzeżenie jest szczególne ważne
dla ikonografii. Nie przypadkiem na samym początku sztuki chrześcijańskiej
Kościół surowo osądził jako bluźniercze
próby malowania Trójcy Świętej w postaci osoby
z trzema głowami. Św. Grzegorz z Nyssy ostrzega: „Ludzie nie
powinni mieszać Boga z czymkolwiek zapożyczonym z tego, co sami
poznali. Właśnie o tym ostrzega Słowo Boże. Dzięki
temu ostrzeżeniu poznajemy, że dowolne pojęcie, utworzone
przez nasz rozum w tym celu, aby spróbować poznać i określić
naturę Bożą, prowadzi jedynie do tego, że człowiek
przemienia Boga w idola, a nie osiąga Boga".
Jednakże niemożliwość zrozumienia tajemnicy natury
Bożej Trójcy wcale nie oznacza rezygnacji z jej kontemplowania.
Być może ikona w tym wypadku mówi więcej sercu niż
słowa („myśl wypowiedziana jest kłamstwem", F. I.
Tiutczew). Myśl wpółczes-nego teologa protestanckiego
Karla Bartha, jak się wydaje, wyraża właśnie ikonograficzną
ideę: „Troistość Boga jest tajemnicą Bożego piękna.
Ten, kto odrzuca Troistość Boga, bardzo szybko dochodzi do wyobrażenia
Boga pozbawionego wszelkiej jasności i radości, do Boga pozbawionego
piękna. |