Apostoł Łukasz pisze ikonę Bogurodzicy

Irina Yazykova, "Świat ikony"
Ikona z punktu widzenia chrześcijacskiego światopolgądu i antropologii biblejnej
Jedną z cech człowieka jest zdolność do cenienia piękna. Dusza ludzka potrzebuje piękna i poszukuje piękna. Cała ludzka kultura jest przeniknięta poszukiwaniem piękna. Biblia także świadczy, że w osnowie świata legło piękno i człowiek początkowo stanowił wspólnotę z pięknem. Wygnanie z raju - to obraz utraconego piękna, zerwanie człowieka z pięknem i prawdą. Kiedy człowiek utracił swoje dziedzictwo, zapragnął je odzyskać. Historia ludzkości może być przedstawiona jako droga od utraconego piękna do piękna odzyskiwanego, i na tej drodze człowiek postrzega siebie jako uczestnika w Bożym tworzeniu. Po wyjściu z pięknego ogrodu Eden, symbolizującego jego czysty stan naturalny przed upadkiem, człowiek powraca do miasta-ogrodu - jest to Niebieskie Jeruzalem, „nowe (...), zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża" (Ap 21,2). Jest to ostatni obraz - obraz przyszłego piękna, o którym powiedziano: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2,9).
Całe Boże stworzenie było początkowo piękne. Bóg cieszył się swoim stworzeniem na różnych etapach jego tworzenia. „A Bóg widział, że były dobre" - te słowa powtarzają się w pierwszy rozdziale Księgi Rodzaju siedem razy i jest w nich wyraźnie odczuwalny charakter estetyczny. Od tego właśnie zaczyna się Biblia i kończy się objawieniem o nowym niebie i nowej ziemi (Ap 21,1). Apostoł Jan mówi o tym, że „cały zaś świat leży w mocy Złego" (1 J 5,19), podkreślając tym samym, że świat nie jest zły sam w sobie, ale że zło po wejściu w świat skaziło jego piękno. Na końcu czasów znowu zajaśnieje prawdziwe piękno Bożego stworzenia - oczyszczone, zbawione, przemienione.
Pojęcie piękna obejmuje zawsze pojęcia harmonii, doskonałości, czystości, a według chrześcijańskiego światopoglądu również pojęcie dobra. Rozdział etyki i estetyki nastąpił dopiero w czasach nowożytnych, kiedy kultura doświadczyła sekularyzacji i utracono całościowe chrześcijańskie spojrzenie na świat. Pytanie Puszkina o współistnienie geniusza i złodzieja zrodziło się w rozbitym świecie, dla którego chrześcijańskie wartości nie są już oczywiste. Po stu latach pytanie to brzmi już jak stwierdzenie: „estetyka brzydoty", „teatr absurdu", „harmonia zniszczenia", „kult przemocy" - oto estetyczne współrzędne, określające kulturę XX wieku. Zerwanie związku poglądów estetycznych z etycznymi korzeniami prowadzi do antyestetyki. Jednak nawet w czasie rozpadu ludzka dusza nie przestaje dążyć do piękna. Wspaniała ludzka sentencja: „w człowieku wszystko powinno być piękne", nie jest czym innym, jak tylko tęsknotą za całościowym chrześcijańskim rozumieniem piękna i jedności obrazu. Sytuacje bez wyjścia i tragedie współczesnych poszukiwań piękna wynikają z całkowitej utraty drogowskazów kierujących na świat wartości, z zapomnienia o źródłach piękna.
Piękno - w rozumieniu chrześcijańskim - jest kategorią onto-logiczną, nierozerwalnie związaną z sensem bytu. Piękno jest zakorzenione w Bogu. Stąd zaś wynika, że istnieje tylko jedno piękno - Piękno Prawdziwe, sam Bóg. Wszelkie piękno ziemskie jest jedynie obrazem, który w mniejszym lub większym stopniu odbija Pierwowzór.
„Na początku było Słowo (...) wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało" (J 1,1-3). Słowo, Niewypowiedziany Logos, Rozum, Sens - to pojęcie ma ogromną liczbę synonimów. Wśród nich znajduje swoje miejsce zadziwiające słowo „obraz", bez którego nie można osiągnąć prawdziwego sensu Piękna. Słowo i Obraz mają jedno źródło i w swej ontologicznej głębi są ze sobą tożsame.
Obraz po grecku - sikcov (eikon). Stąd pochodzi słowo „ikona". Jednakże tak samo jak rozróżniamy Słowo i słowa, winniśmy też rozróżniać Obraz i obrazy, a w węższym sensie - ikony (w rosyjskim języku potocznym nie przypadkiem zachowało się nazwanie ikon - „obrazy"). Bez zrozumienia sensu Obrazu nie zrozumiemy sensu ikony, jej miejsca, jej roli, jej znaczenia.
Bóg stwarza świat za pośrednictwem Słowa, On sam jest Słowem, które przyszło na świat. Także Bóg stwarza świat, dając wszystkiemu Obraz. On sam, nie mający obrazu, jest Praobrazem wszystkiego, co istnieje w świecie. Wszystko, co istnieje w świecie, istnieje dzięki temu, że nosi w sobie Obraz Boży. Rosyjskie słowo „biezobraznyj" - synonim słowa „brzydki", znaczy nie co innego, jak „bez-obrazu", to znaczy nie mający w sobie Obrazu Bożego, nie-istniejący, nie mający istoty, martwy. Cały świat jest przeniknięty Słowem i cały świat jest napełniony Obrazem Bożym, nasz świat jest ikonologiczny.
Stworzenie Boże można przedstawić jako drabinę obrazów, które na podobieństwo luster odbijają się nawzajem, a ostatecznie Boga jako Praobraz. Symbol drabiny jest tradycyjny dla chrześcijańskiego obrazu świata, poczynając od drabiny Jakubowej (Rdz 28,12) do „Drabiny" synajskiego igumena Jana, zwanego „Klima-kiem". Symbol lustra też jest dobrze znany - spotykamy go, na przykład, w listach Pawła Apostoła, który tak mówi o poznaniu: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno" (1 Kor 13,12). W ten sposób nasze poznanie przypomina zwierciadło, odbijające prawdziwe wartości, których jedynie możemy się domyślać. Boży świat jest więc całym systemem obrazów-luster, zbudowanych na podobieństwo drabiny, której każdy szczebel w określonym stopniu odbija Boga. Podstawą wszystkiego jest sam Bóg - Jedyny, Nie mający początku, Nie zbadany, Nie mający obrazu, Dający wszystkiemu życie. On jest wszystkim i w Nim jest wszystko, nie ma też nikogo, kto mógłby popatrzeć na Boga z zewnątrz. Nie-zgłębioność Boga stała się zasadą przykazania zabraniającego przedstawiać Boga (Wj 20,4). Transcendenca Boga, który objawiłsię człowiekowi w Starym Testamencie, przekracza ludzkie możliwości i dlatego Biblia mówi: „Żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu" (Wj 33,20). Nawet Mojżesz, największy z proroków, kontaktujący się bezpośrednio z Bogiem, nieraz słyszał Jego głos, ale kiedy poprosił o pokazanie mu Oblicza Boga, otrzymał następującą odpowiedź: „Ujrzysz Mię z tyłu, lecz oblicza mojego tobie nie ukażę" (Wj 33,23).
Ewangelista Jan również świadczy: „Boga nikt nigdy nie widział" (J l,18a), ale dalej dodaje: „Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o [Nim] pouczył" (J l,18b). Jest to centrum nowotestamentowego Objawienia: przez Jezusa Chrystusa mamy bezpośredni dostęp do Boga, możemy widzieć Jego Oblicze. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę" (J 1,14). Jezus Chrystus, Jednorodzony Syn Boży, wcielone Słowo, jest jedynym i prawdziwym Obrazem Niewidzialnego Boga. W pewnym sensie On jest pierwszą i jedyną ikoną. Paweł Apostoł tak właśnie pisze: „On jest obrazem Boga niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia" (Koi 1,15), oraz „Istniejąc w postaci Bożej (...) ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi" (Flp 2,6-7). Objawienie się Boga w świecie dokonuje się przez Jego umniejszenie, kenozę (gr. Ksvcocnc). Na każdym następnym szczeblu obraz w pewnym stopniu odbija Praobraz, dzięki czemu ujawniona zostaje wewnętrzna struktura świata.
Następnym szczeblem zarysowanej przez nas drabiny jest człowiek. Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje (Rdz 1,26), wydzieliwszy tym samym człowieka ze wszystkich stworzeń. W tym sensie człowiek także jest ikoną Boga. Mówiąc dokładniej jest wezwany, aby stać się takim. Zbawiciel wezwał ucznów: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5,48). Tu właśnie ujawniona zostaje prawdziwa ludzka godność, objawiona człowiekowi przez Chrystusa. Jednakże na skutek grzechu, po odpadnięciu od źródła Bytu, człowiek w swym naturalnym stanie nie odbija, jak czyste zwierciadło, Bożego obrazu. Celem osiągnięcia wymaganej doskonałości człowiek musi ponosić wiele wysiłków (Mt 11,12). Słowo Boże przypomina człowiekowi o jego początkowym powołaniu. Świadczy o tym również Obraz Boży, wyjawiony w ikonie. W codziennym życiu często nie jest łatwo znaleźć potwierdzenie tego faktu; rozejrzawszy się dookoła i popatrzywszy bezstronnie na samego siebie, człowiek nie od razu może ujrzeć Obraz Boży. Tym niemniej jest on w każdym człowieku. Obraz Boży może być nie wyjawiony, ukryty, zaciemniony, a nawet skażony, ale on istnieje w naszej głębi jako zadatek naszego istnienia. Proces duchowego rozwoju polega właśnie na tym, żeby odkryć w sobie obraz Boży, wyjawić, oczyścić, przywrócić go. Przypomina to restaurowanie ikony, gdy przemywa się poczerniałą deskę, czyści, zdejmuje warstwę po warstwie stary werniks, wiele późniejszych przemalowań i napisów, aż w końcu pojawi się Oblicze, zajaśnieje Światłość, wyjawiony zostanie Obraz Boży. Paweł Apostoł tak właśnie pisze swoim uczniom: „Dzieci moje, oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje" (Ga 4,19). Ewangelia uczy, że celem człowieka nie jest po prostu samodoskonalenie jako rozwijanie jego naturalnych zdolności i cech, ale ujawnienie w sobie prawdziwego Obrazu Bożego, osiągnięcie Bożego podobieństwa, co święci ojcowie nazywali „przebóstwieniem" (gr. Geócnę). Proces ten, według słów Pawła, jest trudny, są to męki rodzenia, ponieważ obraz i podobieństwo są rozdzielone w człowieku przez grzech - obraz otrzymujemy w chwili narodzin, ale podobieństwo osiągamy w ciągu życia. Oto dlaczego w tradycji rosyjskiej świętych nazywa się „priepodobnymi", to znaczy tymi, którzy osiągnęli podobieństwo Boże. Tytuł ten otrzymują najwięksi święci asceci, jak Sergiusz z Radoneża lub Serafin z Sarowa. Jest to zarazem ten sam cel, który stoi przed każdym chrześcijaninem. Nie przypadkiem św. Bazyli Wielki mówił, że „chrześcijaństwo to upodobnienie się do Boga w tej mierze, w jakiej jest to możliwe dla ludzkiej natury". Proces „przebóstwienia", duchowej przemiany człowieka, jest chrystocentryczny, gdyż jest zbudowany na upodobnieniu do Chrystusa. Nawet naśladowanie jakiegoś świętego kończy się nie na nim, ale prowadzi przede wszystkim do Chrystusa. „Naśladujcie mnie, jak ja naśladuję Chrystusa" - pisał Paweł Apostoł (1 Kor 4,16). Również każda ikona jest z zasady chrystocentryczna, kogo by nie przedstawiała - samego Zbawiciela, Bogurodzicę lub któregoś ze świętych. Chrystocentryczne są również ikony przedstawiające święta. Właśnie dlatego, że jest nam dany jedyny prawdziwy Obraz i wzór do naśladowania - Jezus Chrystus, Syn Boży, Wcielone Słowo. Obraz ten powinien zostać w nas wysławiony i zajaśnieć: „My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu" (2 Kor 3,18).
Człowiek umieszczony jest na granicy dwóch światów: ponad człowiekiem jest świat Boży, poniżej zaś świat naturalny, i od tego, w jakim kierunku będzie skierowane jego zwierciadło - do góry lub na dół - zależeć będzie to, jaki obraz przyjmie. Od określonego etapu historycznego uwaga człowieka była skoncentrowana na stworzeniu i kult Stwórcy odszedł na drugi plan. Nieszczęście pogańskiego świata i wina kultury nowożytnej polega na tym, że ludzie, „choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach (...) I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów (...) Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy" (Rz 1,21-25).
Rzeczywiście, o szczebel niżej od świata człowieka leży świat stworzony, również odbijający na swoją miarę obraz Boży, jak każde stworzenie, które niesie na sobie pieczęć swego Stwórcy. Jednakże jest to widoczne jedynie przy zachowaniu prawidłowej hierarchii wartości. Nie przypadkiem święci ojcowie mówili, że Bóg dał człowiekowi do poznania dwie księgi - Księgę Pisma i Księgę Stworzenia. Przez tę drugą księgę także i my możemy poznać wielkość Stwórcy - dzięki niej „stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła" (Rz 1,20). Ten właśnie stopień naturalnego objawienia dostępny był światu także przed przyjściem Chrystusa. Jednakże w stworzeniu obraz Boży jest jeszcze bardziej pomniejszony niż-w człowieku, ponieważ grzech wszedł w świat i świat leży w złym. Każdy niższy szczebel bytu odbija nie tylko Praobraz, ale i poprzedni szczebel, a na tym tle bardzo dobrze widać rolę człowieka, „stworzenie bowiem zostało poddane marności" i „oczekuje objawienia się synów Bożych" (Rz 8,19-20). Człowiek podeptawszy w sobie obraz Boży, skaził ten obraz w całym stworzeniu. Wszystkie problemy ekologiczne współczesnego świata wynikają właśnie z tego faktu. Rozwiązanie ich jest ściśle związane z wewnętrzną przemianą samego człowieka. Objawienie o nowym niebie i nowej ziemi ujawnia tajemnicę przyszłego stworzenia, gdyż „przemija postać tego świata" (1 Kor 7,31). Wtedy przez stworzenie zajaśnieje Obraz Stwórcy w całym pięknie i jasności. Rosyjski poeta F. I. Tiutczew widział tę perspektywę w taki sposób:
„Kiedy wybije ostatnia godzina przyrody,
Zniszczony zostanie układ ziemskich części,
Wszystko, co widzialne wokół, pokryją wody,
I Boże Oblicze odbije się w nich". Na koniec ostatni szczebel nakreślonej drabiny, a mianowicie ikona, mówiąc szerzej dzieło ludzkich rąk, wszelka ludzka twórczość. Jedynie przez włączenie w system opisanych już obrazów-zwierciadeł, odbijających Praobraz, ikona przestaje być po prostu deską z namalowanymi na niej tematami. Poza tą drabiną ikona nie istnieje, nawet wtedy, gdy zostanie namalowana z zachowaniem wszelkich kanonów. Poza tym kontekstem pojawiają się wszelkie skażenia ikonografii: jedni uchodzą w świat magii, ido-lolatrię, inni popadają w kult sztuki, wystudiowany estetyzm, a jeszcze inni po prostu odrzucają korzyści ikon. Celem ikony jest skierowanie naszej uwagi ku Praobrazowi - przez jedyny Obraz Wcielonego Syna Bożego - ku Bogu Niewidzialnemu. Droga ta polega na wyjawieniu Obrazu Bożego w nas samych. Kult ikony oznacza oddawanie czci Praobrazowi, modlitwa przed ikoną jest staniem wobec Nieosiągalnego i Żywego Boga. Ikona jest jedynie znakiem Jego obecności. Estetyka ikony jedynie w małym stopniu zbliża się do niezniszczalnego piękna przyszłego wieku, jest jakby lekko zarysowanym konturem, niezupełnie jasnymi cieniami; kontemplujący ikonę przypomina człowieka stopniowo odzyskującego wzrok, którego uzdrawia Chrystus (Mk 8,24). Oto dlaczego o. Paweł Florenski twierdził, że ikona zawsze jest czymś mniejszym lub większym niż dzieło sztuki. O wszystkim decyduje bowiem duchowe doświadczenie człowieka.
Zgodnie z ideałem cała ludzka działalność jest ikonologiczna. Człowiek maluje ikonę doszukując się pradziwego Obrazu Bożego, ale równocześnie ikona tworzy człowieka, przypomina człowiekowi o obrazie Bożym, w nim samym ukrytym. Człowiek przez ikonę próbuje spojrzeć w Boże Oblicze, ale równocześnie Bóg patrzy na nas przez Obraz. „Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno, wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany" (1 Kor 13,9-10.12). Umowny język ikony odbija naszą niepełną wiedzę na temat Bożej rzeczywistości. Równocześnie jest to znak wskazujący na istnienie absolutnego Piękna, które jest ukryte w Bogu. Wspaniałe określenie Dostojewskiego: „piękno zbawi świat" nie jest po prostu zwykłą metaforą, ale dokładną i głęboką intuicją chrześcijanina wychowanego na tysiącletniej tradycji prawosławnej poszukiwania tegoż piękna. Bóg jest prawdziwym Pięknem i dlatego zbawienie nie może być brzydkie, pozbawione obrazu. Biblijny obraz cierpiącego Mesjasza, w którym nie ma „ni wyglądu, ni wspaniałości" (Iz 53,2) jedynie podkreśla to, co zostało już powiedziane, ujawnia ten punkt, w którym uniżenie się Boga, a wraz z tym i piękna Jego Obrazu, dochodzi do swej granicy, ale od tego punktu zaczyna się droga wstępowania ku górze. Również zstąpienie Chrystusa do otchłani oznacza zniszczenie otchłani oraz wyprowadzenie wszystkich wiernych ku zmartwychwstaniu i życiu wiecznemu. „Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności" (1 J 1,5) - oto obraz prawdziwego Bożego i zbawiającego Piękna.
Tradycja wschodniochrześcijańska traktuje piękno jako jeden z dowodów na istnienie Boga. Według znanej legendy decydującym argumentem dla księcia Włodzimierza w dokonaniu wyboru wiary było świadectwo posłów o niebiańskim pięknie Kościoła Hagia Sofia w Konstantynopolu. Poznanie, jak twierdził Arystoteles, zaczyna się od zadziwienia. Nierzadko też poznanie Boga zaczyna się od zadziwienia pięknem Bożego stworzenia.
„Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę" (Ps 139,14). Kon templacja piękna objawia człowiekowi tajemnicę stosunku tego, co zewnętrzne, do tego, co wewnętrzne, w tym świecie.
„Czym więc jest piękno?
Dlaczego tak ubóstwiają je ludzie?
Czy jest naczyniem, w którym jest pustka?
Lub też ogniem błyskającym w naczyniu?"
(N. Zabołocki)
Zgodnie z chrześcijańską świadomością piękno nie jest celem samym w sobie. Jest jedynie obrazem, znakiem, przyczyną, jedną z dróg prowadzących do Boga. Właściwie nie istnieje chrześcijańska estetyka (w ścisłym sensie tego słowa), jak i nie istnieje „chrześcijańska matematyka" lub „chrześcijańska biologia". Jednakże dla chrześcijanina jest jasnym, że abstrakcyjna kategoria „piękna" traci swój sens poza pojęciami „dobro", „prawda", „zbawienie". Wszystko jednoczy się z Bogiem i w imię Boga, a pozostałe jest bez-obrazu. To, co pozostałe, jest właśnie otchłanią poza Bogiem. Dlatego tak ważne jest rozróżnienie piękna zewnętrznego, fałszywego, i piękna prawdziwego, wewnętrznego. Prawdziwe piękno jest kategorią duchową, nieprzemijającą, niezależną od zmieniających się zewnętrznych kryteriów, jest ono niezniszczalne i przynależy do innego świata, chociaż może przejawiać się w świecie empirycznym. Piękno zewnętrzne jest przemijające, zmienne, jest to jedynie zewnętrzny powab, oczarowanie (ros. prielesł', od lest', czyli fałsz). Apostoł Piotr, kierując się biblijnym rozumieniem piękna, daje następującą radę chrześcijankom: „Ich ozdobą niech będzie nie to, co zewnętrzne: uczesanie włosów i złote pierścienie ani strojenie się w suknie, ale wnętrze serca człowieka o nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga" (1 P 3,3-4).
Przeto niezniszczalne piękno „łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga" - oto kamień węgielny chrześcijańskiej estetyki i etyki, stanowiących nierozerwalną jedność, ponieważ piękno i dobro, to, co piękne i duchowe, forma i sens, twórczość i zbawienie - są nierozerwalne w swej istocie, jak i jednością są w swej zasadzie Obraz i Słowo. Nie przypadkiem zbiór pouczeń Ojców, znany w Rosji pod nazwą „Dobrotolubije", po grecku nazywa się „Filokalia", co można przetłumaczyć jako „umiłowanie piękna", gdyż prawdziwym pięknem jest duchowe przemienienie człowieka, w którym wysławiony został Obraz Boży.



since 15 oct 2001

Rambler's Top100

© Orthodoxworld.ru 2001-2008

Rambler's Top100